Contact phone number:+48 729 480 146

Contact email:

Zakupy bez kasjera, kasy i płacenia gotówką? To już działa w Polsce

Grudzień 16, 2016

Wchodzisz do sklepu, wkładasz do plecaka wszystko, co sobie zażyczysz, mijasz kolejkę do kasy i idziesz do domu – to nie opis działań złodzieja, ale tego jak działa polska aplikacja SeaYou. Umożliwia całkowicie automatyczne zakupy bez kolejki i płacenia przy kasie. Automatyzacja coraz częściej gości w sklepach, skracając kolejki i liczbę etatów.

Kilka dni temu Amazon pochwalił się swoim sklepem, który działa całkowicie bez kasjerów. Projekt na razie jest testowany, a wdrożenie zaplanowano na 2018 rok. Informacją żył cały świat.

Polacy nie gęsi i swój zautomatyzowany sklep też mają. I to nawet już działający. Firma Spark Software z Warszawy stworzyła aplikcją SeaYou. Dzięki niej w sklepie wystarczy zeskanować telefonem produkty, które chcemy kupić i włożyć do torby czy plecaka. Kasy możemy ominąć, trzeba natomiast skierować się do dedykowanego wyjścia. Tam zeskanować QR kod i bez problemu pójść do domu. Pieniądze zostaną automatycznie pobrane z naszej karty płatniczej. Wszystko trwa dosłownie chwilę.

Co ważne aplikacja funkcjonuje, nie są to żadne testy. Każdy kto chce, może ją zainstalować, a potem wybrać się do sklepu. Na razie tylko jednego – Delikatesy 13 w Warszawie.

– Rozmawiamy z kilkoma największymi sieciami handlowymi, które działają w Polsce. Choć aplikacja powstała w naszym kraju, to dedykowana jest na rynki międzynarodowe – mówi WP money Witold Ferenc, twórca programu i założyciel Spark Software. Pierwsze wdrożenia możliwe są już na początku przyszłego roku.

Skąd wiadomo, czy ktoś nie wynosi w plecaku większej liczby produktów niż zeskanował? Ferenc tłumaczy, że po pierwsze oszustów jest niedużo. Ich grono robi się jeszcze mniejsze, gdy w ręku mają telefon, który przecież ich identyfikuje. Poza tym jeśli kogoś ochrona złapie na włożeniu do torby trzech butelek Johnnie Walkera, gdy zapłacił za jedną, to system to zapisze. Gdy taka osoba jeszcze raz pojawi się w sklepie, ochroniarze dostaną o tym informację, a kamery monitoringu będą ją śledzić.

Zakupy pod specjalnym nadzorem

Sama aplikacja to bowiem tylko część całego systemu stworzonego przez Spark Software. Poza nią trzeba było przygotować właśnie system odpowiedzialny za ochronę, za transakcje, za personalizację czy autoryzację. To właśnie takie kompleksowe rozwiązanie firma chce montować w sklepach.

Zarabiać chce na prowizji od każdej transakcji przeprowadzonej jej aplikacją. Ferenc twierdzi, że w cenie dowolnego produktu od 1 do 1,5 proc. to koszty postawienia i utrzymania kasy, ale przede wszystkim zatrudnienia kasjera. Spark może je zminimalizować. Do tego dorzuci swoją niższą opłatę (pobieraną od sklepu, nie od klienta), ale zlikwiduje kolejki i dorzuci jeszcze program rabatowy.

Ten, według niego ma być wreszcie przyjazny klientowi. Nie będzie więc podsyłania produktów, których ktoś nie kupuje lub nie odpowiada jego gustowi.

– Odwracamy historię zakupów. Dotąd szliśmy na nie z własną listą. My chcemy teraz tę listę sami pisać za klienta. Program jest tak skonstruowany, że jeśli kupiliśmy oliwę czy jogurt o specyficznym smaku, to system to rozpozna i zaproponuje nam zakup podobnych produktów odpowiadających naszym specyficznym gustom – deklaruje twórca SeaYou.

Od stycznia to rozwiązanie ma zacząć działać w internetowym sklepie Frisco. Później w placówkach stacjonarnych. Aplikacja będzie wiedziała, że jeśli klient kupił 5 kg cukru, to przez najbliższe dwa miesiące nie warto zachęcać do jego kupna. Jeśli klient w sklepie zeskanuje jogurt, to system podpowie mu, że kupno trzech oznacza dla niego 10-procentowy rabat.

Jaki interes mają mieć w takim systemie sieci handlowe? Te dziś coraz częściej nie walczą o kolejne otwarcia nowych sklepów, ale o to, ile uda im się sprzedać w już funkcjonujących placówkach. To tak zwany współczynnik like-for-like (LfL), który porównuje czy wzrasta sprzedaż w danej sieci. Widoczne od kilku miesięcy nasilenie promocji i rabatów, będące po prostu wojną cenową pomiędzy Lidlem, Biedronką czy Tesco, wynika właśnie z walki o wskaźnik LfL.

Jak dotąd powstanie aplikacji zakupowej i całego zaplecza technologicznego opracowanego przez Spark kosztowało około 3 mln zł. Pieniądze wyłożył fundusz inwestycyjny Internet Ventures, który jest częścią MCI Capital. Ferenc przyznaje, że jego celem nie jest tylko Polska, ale na to potrzebuje pieniędzy. Dlatego szuka inwestorów poza naszym krajem. Ci mają wyłożyć nie tylko gotówkę, ale sprawić, że firma uwiarygodni się w Zachodniej Europie oraz w Stanach Zjednoczonych.

– Bardzo pomógł nam Amazon Go. Teoretycznie to konkurent, ale informacja o nim rozgrzała wiele osób, które dużo przychylniej patrzą teraz na nasz pomysł. Nad Amazonem mamy tę przewagę, że już funkcjonujemy, jesteśmy gotowi do wdrożenia SeaYou w kilka tygodni w dowolnej sieci handlowej na świecie. Oni muszą jeszcze pracować nad swoim rozwiązaniem – mówi Ferenc.

Rewolucja coraz bliższa. Pomysłów coraz więcej

Jak twierdzi, pierwsze kontrakty może podpisać już na początku 2017 roku. Aplikacja SeaYou czy Amazon Go to nie jedyne pomysły na automatyzację pracy sklepów. Już w zeszłym roku w jednym ze sklepów Piotr i Paweł wstawiono specjalne urządzenia, które umożliwiały samodzielne skanowanie produktów. Wystarczyło się zarejestrować, by móc zastąpić kasjerkę.

Teraz Piotr i Paweł poszedł o krok dalej i stworzył swoją aplikację mobilną działającą na podobnej zasadzie co SeaYou. Ich rozwiązanie o nazwie Skanuj i Kupuj działa na razie w jednym sklepie w Poznaniu. Ochrona antykradzieżowa to algorytm, który wybiera losowo osoby, które robią zakupy. Nigdy więc nie wiadomo czy ochroniarz nie sprawdzi akurat twojego koszyka. Z drugiej strony taka metoda może nie spodobać się klientom, którzy będą się denerwować, że ktoś grzebie w ich koszyku.

W przyszłym roku do skanowania zachęcać będzie też Tesco. Sieć na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej testuje system o nazwie Scan&Shop, który opiera się o urządzenia sczytując kody kreskowe. Tesco twierdzi, że pomysł nie wiąże się z chęcią zastąpienia kasjerów.

– Kasy samoobsługowe, które są u nas już od dłuższego czasu, nie wpłynęły na stan zatrudnienia. Możliwość zeskanowania samemu zakupów też nie będzie miała. Technologia Scan&Shop daje jednak nowe możliwości klientom, którzy dzięki niej mogą w sklepie

kontrolować swoje wydatki – tłumaczy Michał Sikora, rzecznik prasowy Tesco.

Jak dodaje, rozwiązanie ma być testowane w trzech polskich placówkach. Pytanie czy w walce o klienta zwycięży rozwiązanie zewnętrznej firmy czy każdy sklep będzie miał swoją własną aplikację lub narzędzie?

źródło artykułu

0 Comment on this Article

Add a comment

OPINIE